Skąd ten kachelok
Kachelok to po śląsku piec kaflowy: ten, przy którym w każdej kuchni było najcieplej. Nasz stoi w Siemianowicach od 1998 roku i grzeje codziennie od południa.
Cztery daty
- 1998 Pierwsze obiady domowe na dwadzieścia miejsc przy ul. Piecowej, z jednym piecem i kartą pisaną na tablicy.
- 2006 Druga sala i własna wędzarnia; od tego roku rolada jest w karcie w każdą niedzielę.
- 2015 Kuchnię przejmuje drugie pokolenie; kluski i pierogi wracają do ręcznego wyrabiania każdego ranka.
- 2026 Karta z alergenami, rezerwacje i zamówienia na stronie, żeby gość załatwił wszystko przed wyjściem z domu.
Co robimy sami
- Kluski śląskie z ziemniaków gotowanych rano, z dziurką.
- Pierogi lepione ręcznie, farsz z własnego rosołu.
- Żur na zakwasie z żytniej mąki; zakwas nastawiamy co trzy dni.
- Rolada zwijana i duszona od rana.
- Kołocz z kruszonką pieczony na blasze.
- Kompot z jabłek gotowany codziennie.
- Wywary i sosy bez gotowych baz.
Czego nie robimy sami: chleba (piekarnia z Michałkowic) i lodów do szarlotki. Mówimy to wprost, bo goście pytają.
Sala i ludzie
Sześćdziesiąt miejsc przy ośmiu stolikach od dwóch do ośmiu osób, krzesełka dla dzieci, miejsce na wózek przy stoliku, dwanaście miejsc parkingowych przed wejściem, wejście bez schodów.
Gotuje nas sześcioro, na sali pracują cztery osoby; większość jest tu dłużej niż dziesięć lat. Szefowa kuchni prowadzi ją od 2015 roku i sama sprawdza każdy zakwas.